środa, 25 grudnia 2013

Rozdział II – Anioł, który nie potrafi latać.

Rozdział II – Anioł, który nie potrafi latać


A-aniołem? Co ona sobie do cholery myśli? Czy ona przypadkiem sądzi, że jestem jakimś naiwnym frajerem, któ..
-Wiem, że teraz myślisz, że mam cię za naiwnego frajera.
Skąd? Jak? To nie możliwe? Przecież nie można czytać komuś w myślach. T-to nie realne!
-To jest realne, ponieważ to jedna ze zdolności aniołów. Tak. Również nim jestem. Nieco innym niż ty, ale zawsze aniołem! – powiedziała to z takim spokojem i uśmiechem, że miałem mieszane uczucia. 
Z jednej strony to mało realne by istniało coś takiego jak anioł, jednak czytanie w myślach jest też nieprawdopodobne a jednak możliwe. Hm…
-Skoro niby jesteś aniołem to gdzie twoje skrzydła do cholery?!




ŚWIST


Oślepiające światło sprawiło, iż musiałem zamknąć oczy i zasłonić twarz ręką. Po chwili czułem delikatny powiew wiatru na dłoniach. Z każdą sekundą światło zanikało. Kiedy już zupełnie zgasło odsłoniłem twarz. Moim oczom ukazał się przepiękny obraz idealnie białych skrzydeł wyrastających z ramion niedawno poznanej dziewczyny.
Miałem ochotę krzyknąć – super! – jednak zachowałem spokój.

-Spokojnie. Każdy reaguje tak samo. Krzycz do woli.
Jej zdolność do czytania w myślach sprawiała, iż nie czułem się bezpiecznie. Każda moja myśl była przez nią wychwytywana i analizowana. Nie wiadomo co może sobie o mnie pomyśleć.
-W porządku, wierzę Ci. Powiedziałaś, że ja również jestem aniołem tak?
-Oczywiście. Inaczej bym z tobą nie rozmawiała – i znowu ten jej uśmiech
-W takim razie gdzie są moje skrzydła?!
-Bardzo dobre pytanie – uśmiechnęła się zamykając oczy – Widzisz, wy ludzie nie wiedząc dlaczego uważacie skrzydła aniołów za kończynę. Za coś co wyrasta im z ramion i jest zawsze. Prawda jest taka, że skrzydła to skumulowana i uformowana moc, którą posiada każdy niebiański posłaniec.
-Niebiański posłaniec… Masz na myśli anioła tak?

Skinęła lekko głową na znak potwierdzenia. Miałem tyle pytań. Bałem się jednak, że nadmiar informacji o czymś zupełnie dla mnie obcym może spowodować zawroty głowy czy bóle brzucha.

-Czy to nie oznacza, że moja moc jest bardzo mała? – zapytałem z podniesionym głosem
-Hahahhaha bystry jesteś – im więcej mówiła tym więcej śmierdziała cynizmem i sarkazmem – No nic. Widzę, że na dziś nie zniesiesz za dużo informacji o świecie aniołów. Idź się lepiej wyspać bo od jutra zaczniemy na poważnie!

Na poważnie? Może chce zacząć mnie trenować? Hahahhaha dobre sobie. Żadna dziewczyna nie będzie mną rzą…

AUUUU


- Nie zapominaj, że umiem czytać w myślach. Ponadto stoję obok. Mogłeś z tym poczekać aż wrócisz do domu, ale teraz wiem przynajmniej co o mnie myślisz…
- Nie nie! To nie tak! Znaczy… - próbowałem się jakoś tłumaczyć
- Lepiej idź już do domu... – powiedziała patrząc na mnie z zażenowaną miną


Całą drogę powrotną rozmyślałem o tym co się dzisiaj stało. Ja aniołem? Nie nadaję się. Nawet nie wierzę w Boga a już nie mówiąc o tym bym opanował te ich magiczne sztuczki. Nie powinienem myśleć tak głośno bo ta furiatka znowu przyleci i mi przyrżnie w głowę. Albo mi się zdaję albo dzięki tej dziewczynie zaczął poprawiać mi się humor. Dziwne, że nie pamiętam przyczyny moich smutków. To nic. Na pewno były mało istotne skoro je zapomniałem. Posiadanie skrzydeł… Czyżby moje marzenie mogło się spełnić? Czy jestem w stanie wytworzyć wystarczającą ilość mocy bym „wyhodował” sobie skrzydła? Ciekawe co miała na myśli mówiąc o „zaczęciu na poważnie”. Pewnie zrobi mi jutro jakiś trening sprawności albo coś hahaha...








1 komentarz:

  1. Nominuję cię do Liebster Blog Awards więcej informacji tutaj :) http://percy-and-annabeth-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń