Rozdział 1 – Anioł
„A więc to jest ten czas, kiedy sięgam po ostatniego cukierka…”
BUDZIK
-Eh, znowu trzeba wstać – mówiąc sam do siebie na mojej twarzy zaczęła malować się rozpacz – Nic tylko szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła – mówiłem dalej
Dzień zapowiadał się na taki jak zawsze. Szkoła, spotkanie klubu, dom, lekcje, sen. Ubrałem się w to co było akurat pod ręką… Co ja gadam. Chodząc do mojej szkoły jesteśmy zmuszani bywać w mundurkach codziennie! Przecież to nie do pomyślenia! Zabierają nam ostatni sposób wyrażania siebie uczęszczając do szkoły. Niech was szlag wyższe urzędy! Lecz co ja mogłem zrobić? Nic. Byłem tylko zwykłym uczniem. Może nie do końca zwykłym, ale takim niezwykłym też nie. W tamtym roku wybrałem się na obóz dla aspołecznych nastolatków. Tam mieliśmy zacząć się przyzwyczajać do życia w gronie znajomych, wychodzenia z domu i spędzania czasu na rozrywce nie tylko domowej, ale i z przyjaciółmi. Na obozie poznałem niesamowitą dziewczynę. Była w moim wieku i właśnie przeprowadziła się… no właśnie. Nie pamiętam gdzie, eh. Jestem w niej totalnie zakochany. Nie potrafię myśleć o niczym innym tylko o niej. Przed chwilą wysłała mi dość dziwną wiadomość SMS:
„Wybacz, że SMS’em jednak nie mogłam inaczej. To mogłoby wpłynąć… Pamiętaj tylko… Nie sięgaj po ostatniego cukierka! Będę tęskniła. Kocham Cię i przepraszam…”
Prawda, że cholernie dziwny SMS? „Nie sięgaj po ostatniego cukierka”? „Będę tęskniła”? Nie miałem pojęcia co to wszystko ma znaczyć jednak nie musiałem długo czekać na wyjaśnienia. W wiadomościach usłyszałem, że młodą dziewczynę potrącił pijany mężczyzna. Dopiero po chwili dotarło do mnie co się stało. Samochód potrącił moją ukochaną a ona w ostatnich chwilach śmierci napisała do mnie. Byłem załamany. Nie mogę się opanować.. emocji... płaczu.. i tej pustki, która mnie ogarnęła…
ROK PÓŹNIEJ
Minął rok od dnia, w którym zginęła moja ukochana. Ja jednak wciąż nie potrafię pogodzić się z faktem, że już jej nie ma… że odeszła… Od tamtego znienawidzonego przeze mnie dnia chodzę ubrany na biało. Zapuściłem włosy, które przefarbowałem na czarno. Teraz już zupełnie zamknąłem się w sobie. Odzywam się jedynie czasem do mojego najlepszego przyjaciela, Katsuyoshi. Gdy mu się żalę i mówię jaki ten świat jest okrutny oraz, że nie mam chęci do dalszego życia on zazwyczaj odpowiada:
„Do diabła! Jesteś przecież Ryutaro Yuichi – nie poskromiony anioł w ciele człowieka!”
Tak właśnie zwykle do mnie mówią nauczyciele i koledzy – nie poskromiony anioł w ciele człowieka. Sam do końca nie wiem dlaczego, ale spodobał mi się taki przydomek. Mam na imię Ryutaro Yuichi jednak nieliczny mówi do mnie zdrobniale – Ryu. Przez wydarzenia z przed roku bardzo się zmieniłem. Kiedyś byłem opalonym, krótko przystrzyżonym brunetem z dobrymi stopniami i powodzeniem u dziewczyn. A teraz? Blady, zmizerniały i bez życia.
Od zawsze miałem jedno marzenie – posiadać skrzydła. Chciałbym wznieść się wysoko nad ludźmi i wtedy zupełnie pojednał bym się z moim przydomkiem „nie poskromiony anioł ze skrzydłami”. Niestety nie mogłem nic zrobić w tym kierunku. Skrzydła od tak mi nie wyrosną a zrobienie własnych jest niemal niemożliwe. Pozostawało mi tylko marzenie i zazdrość do ptaków, które nie muszą się przejmować brakiem tych pięknych kończyn.
GŁOS MAMY
Koniec przemyśleń. Czas wracać do rzeczywistości. Właśnie rozpoczął się rok szkolny. Na uszach mam założone słuchawki, w których leci Guns N’ Roses – Don’t Cry. Ta piosenka od razu przypomina mi o Kiyomi – mojej zmarłej ukochanej. Chociaż piosenka mówi:
Nie płacz dzisiejszej nocy.
Nadal Cię kocham skarbie.
Nie płacz dziś w nocy.
Nad Tobą wiszą niebiosa.
Nie płacz dzisiejszej nocy.
to w tym momencie bardzo chcę mi się płakać. Nie mogę powstrzymać łez i zwykle się nimi zalewam – tak jak teraz. Nie umiem żyć bez niej i normalnie funkcjonować.
W tym momencie szedłem do szkoły. Jeszcze kilkanaście metrów i wchodziłbym przez furtkę na teren uczelni. Moją uwagę przykuła pewna dziewczyna. Nigdy wcześniej jej nie spotkałem. Była szczupła i niska. Po jej wyrazie twarzy można było rozpoznać, iż dopiero co przeniosła się do tej szkoły. Jej drobne ciało przypominało mi… Co jest?! Nie mogę przypomną sobie jej imienia. Jak to w ogóle możliwe?! Nawet teraz… nie pamiętam jej twarzy… To wszystko było bardzo dziwne. Jak mogę nie pamiętać dziewczyny, która była dla mnie najważniejsza? Czyżby myśl, że nieznajoma osoba, którą właśnie spotkałem może zastąpić mi… usunęła wszystkie myśli o mojej dawnej miłości? Co?! Czy ja… dawnej? Obiecałem jej i sobie, że już zawsze będę ją kochał. To niemożliwe! Nie! To nie może być prawda.
Coraz ciężej było mi w to uwierzyć. Czy ta dziewczyna może mieć z tym coś wspólnego? W końcu dopiero gdy ją zobaczyłem moje wspomnienia stawały się coraz mniej wyraźne. Hm.. No nic! Raz kozie śmierć.
-Um.. cześć! Jesteś nowa? – zapytałem kłopotliwie
W tym momencie ta tajemnicza dziewczyna bardzo dziwnie się zachowała. Chyba się wystraszyła i uciekła do miejskich przenośnych ubikacji cała czerwona. Na pewno była zawstydzona bo w końca jest nowa – a raczej tak myślałem.
SZOK!
Zostałem uderzony w głowę! Ah. To tylko mój przyjaciel – Katsuyoshi Imamura. Wysoki brunet z poziomem IQ powyżej 200. Jedną z jego wielu zalet jest nihilizm. Nie czuje nic, kompletnie prócz przyjaźni do mnie.
-Coś się tak zapatrzył na tą nową? – zapytał Yoshi z tym swoim dziwnym tonem
-Cooo? Nie nie, tak tylko miałem chwilę zadumy a to akurat przypadek, że patrzyłem się na nią – próbowałem jakoś wybrnąć
-Niech Ci będzie. Ale wiesz, że zawsze wyczuję kłamstwo?
Niestety to była prawda. Yoshi miał niebywały talent do wykrywania kłamstwa, lecz teraz udało mi się oszukać jego szósty zmysł. Jako jedyny uczeń z całej szkoły nie nosił mundurka.
„Nie będę potulny jak baranek. Nie odbierzecie mi siebie”
Tak zwykle odpowiadał, kiedy nauczyciel kazał mu założyć normalne ubrania. Zazwyczaj Yoshi nosił czarny t-shirt oraz dżinsy tego samego koloru. Jego włosy zasłaniały mu część twarzy w tym prawe oko. Za chwilę miały się rozpocząć zajęcia. Wchodząc do klasy znowu słyszałem te złośliwe komentarze:
„Hahahhaha patrzcie! To znowu ten popapraniec.”
„Niech go diabli wezmą bo tylko tyle można z nim zrobić.”
„Precz z tym satanistą!”
Podrzędne jednostki wypełnione stereotypami – takie miałem o nich zdanie. Kiedy ktoś jest ateistą to od razu satanista bo w końcu Bóg jest najważniejszy a wszyscy, którzy go nie wyznają powinni zgnić w czeluściach piekła. Co najbardziej mnie bawiło to fakt, że oni, ci „wielcy chrześcijanie” ostatni raz kościół widzieli przejazdem. Od śmierci … nie zadawałem się z nikim ze swoich znajomych. Pewnie dlatego ludzie się ode mnie odwrócili, jednak co to za przyjaciele? Człowiek potrzebuje otuchy a oni go zostawiają samego w tym bagnie.
GŁOS NAUCZYCIELKI
-Zanim zaczniemy lekcje, chciałabym wam kogoś przedstawić. Oto nowa uczennica. Została przydzielona do waszej klasy, więc bądźcie dla niej mili. Proszę, zajmij miejsce.
Nie mogłem w to uwierzyć! Tajemnicza dziewczyna, którą widziałem dzisiaj przed szkołą została przydzielona do mojej klasy! Co do… Czy ona właśnie usiadła obok mnie?! W końcu tylko ze mną dzisiaj „rozmawiała”. Była prześliczna. Prawie tak jak …
albo i nawet ładniejsza. Co? Czy właśnie powiedziałem, że ta dziewczyna jest ładniejsza od mojej ukochanej? Nie miałem pojęcia co się do cholery dzieje. Jak mogłem zapomnieć najważniejszą kobietę w moim życiu.
Tajemnicza dziewczyna zachowywała się bardzo dziwnie. A to spoglądała na mnie ukradkiem a to dziwnie się rumieniła. Kiedy również spoglądałem na nią ona szybko odwracała głowę uśmiechając się z lekka. Czyżbym się jej spodobał? Jeśli tak to była by to pierwsza dziewczyna, z którą mógłbym być po śmierci … Właściwie co mnie obchodzi zmarła dziewczyna, życie toczy się dalej… Co do cholery jasnej?! Co ja właśnie powiedziałem? To wszystko było popieprzone. Ta dziewczyna nie mogła mieć aż takiego wpływu na mnie. Może ona nie była zwykłą nastolatką? Hahahhaha może była wróżką lub czarodziejką. Sam nie mogłem uwierzyć w swoje głupie żarty. No nic. Czas wracać do świata „żywych”
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Znowu szkoła. Byłem ciekaw czy ta dziewczyna w końcu powie chociaż słowo w kierunku kogokolwiek. Nawet nauczyciele nie pytali jej o nic bo wiedzieli, że nie odpowie. Znowu stoi pod furtką prowadzącą na teren szkoły.
ZDZIWIENIE
Jej zachowanie… Jej uśmiech… Jej słodkość… Jak to możliwe? Jeszcze wczoraj była zamkniętą w sobie nastolatką nie potrafiącą się do nikogo odezwać a dzisiaj tak żywo czeka na moje przyjście? Coś tu nie grało.
-Ohayooooooo! – tajemnicza dziewczyna krzyczała już będąc kilkanaście metrów ode mnie
-O-ohayo. – odpowiedziałem zdziwiony
Kiedy w końcu doszedłem do niej odezwała się w normalny sposób.
-Wybacz, że od razu się nie przedstawiłam, ale jestem nowa i nikogo tutaj nie znam. Nazywam się Miyoko Matsumura. Urodziłam się w Tokio a tutaj przeprowadziłam się 2 tygodnie temu. A Ty? Jak się nazywasz? – powiedziała to wszystko z takim uśmiechem, że już zupełnie straciłem pamięć o … Pamiętam tylko, że był ktoś taki.
-Nazywam się Ryutaro Yuichi, ale możesz mi mówić Ryu. Mieszkam tutaj od urodzenia. Jeśli chcesz mogę Cię oprowadzić po szkole i mieście. Ze znajomymi nie mogę Cię jednak poznać, ponieważ mam tylko jednego przyjaciela. Wspomniałaś, że przeprowadziłaś się tutaj 2 tygodnie temu jednak do szkoły chodzisz dopiero od tygodnia.
-Um.. tak. Bałam się przyjść. Nowa szkoła, nowe twarze. Nie wiedziałam co robić.
-Huh, rozumiem – uśmiechnąłem się lekko
-Byłabym Ci bardzo wdzięczna gdybyś oprowadził mnie po mieście. Rodzice cały czas pracują i nie mają czasu by cokolwiek zwiedzać. Jeszcze jedno – nie wiedziałem czego mogę się po niej spodziewać – Jesteś aniołem...